KS Górnik Wieliczka - strona nieoficjalna

Strona klubowa
  • Witamy w serwisie gornik1947wieliczka.futbolowo.pl ! Tutaj znajdziecie wszystkie informacje dotyczące Górnika ! Zapraszamy !
  • Wyniki ostatniej kolejki:
  • Zieleńczanka Zielonki - Sokół Przytkowice 2:1
  • Górnik Wieliczka - Świt Krzeszowice 0:0
  • Jutrzenka Giebułtów - Orzeł Piaski Wielkie 2:0
  • Garbarz Zembrzyce - Karpaty Siepraw 1:1
  • Iskra Klecza Dolna - MKS Trzebinia/Siersza 0:4
  • Cracovia II - Halniak Maków Podhalański 2:2
  • Wiślanie Jaśkowice - KS Borek 1:0
  • Niwa Nowa Wieś - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 1:2
  •        

Logowanie

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 52, wczoraj: 33
ogółem: 249 107

statystyki szczegółowe

Aktualności

Wałach w szpitalu, Górnik traci pierwsze bramki u siebie

  • autor: GW1947, 2013-05-26 21:32

Spotkanie dwóch drużyn sąsiadujących, przed tą kolejką, w tabeli czwartej ligi, Górnika Wieliczka oraz Niwy Nowa Wieś zakończyło się zwycięstwem gości 3:1. Do przerwy, mimo że optyczną przewagę miał zespół z Nowej Wsi,  to gospodarze prowadzili 1:0, ale w drugiej połowie przyjezdni zagrali skuteczniej i najpierw w ciągu dwóch minut zdobyli dwie bramki, a w końcówce dobili rywali trzecim golem. Najważniejszym momentem w meczu nie była, chyba jednak żadna z bramek, a bardzo groźnie wyglądająca kontuzja bramkarza Górnika, Jakuba Wałacha. Czytaj więcej (...)



IV liga (Kraków-Wadowice), 25.05.2013
Górnik Wieliczka - Niwa Nowa Wieś 1:3 (1:0)
Skiba 33 - Tlałka 64, Piskorek 66, Swarzyński 82

Sędziowała: Angelika Kuryło (Brzesko)
Żółte kartki: Domoń, Potańczyk - Tlałka, Chwierut
Widzów: 250
Górnik: Wałach (63 Sekuła) - Bilski, Dziedzic, Potańczyk, Domoń - Homoncik (46 Guzik), D.Kuźma, Kurpiel (57 Winiarski), Rudzik (70 Grzesiak) - Skiba, Mielec
Niwa: A.Kuźma - Januszyk, Ślęziak, Góral, Chwierut - Rozner (61 Kajor), Swarzyński, Tlałka, Merta (89 Pawlusiak), Nowicki - Piskorek

W początkowych fragmentach meczu optyczną przewagę posiadali goście, którzy lepiej operowali piłką i to oni byli blisko zdobycia bramki już w siódmej minucie. Jednak po zamieszaniu w polu karnym, do jakiego doszło po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, żaden z zawodników Niwy nie zdołał skierować piłki do bramki i ta ostatecznie wyszła tylko na rzut rożny. Po chwili w dobrej sytuacji znalazł się Mariusz Piskorek, ale tym razem dobrą interwencją popisał się Jakub Wałach, który skrócił kąt napastnikowi gości co utrudniło mu oddanie celnego strzału. Chwilę potem z rogu pola karnego ponownie uderzał Piskorek, piłka po drodze odbiła się od jednego z obrońców czym utrudniła zadanie Wałachowi, ale ten nie dał się zaskoczyć i choć z problemami to nie dopuścił do utraty bramki. W 25 minucie kolejną okazję mieli goście. Tym razem do prostopadłej piłki ruszył Bogdan Swarzyński, ale ponownie czujny w bramce był Wałach, który wyjściem z bramki za pole karne uratował Górnika przed utratą gola. Gospodarze w pierwszej połowie stworzyli jedną, ale za to od razu zakończoną bramką sytuację. W 33 minucie znakomite, prostopadłe podanie posłał Dziedzic, do piłki doszedł Mielec, po czym uderzył na bramkę A.Kuźmy. Bramkarz gości ten strzał obronił, ale na jego nieszczęście piłka trafiła wprost pod nogi Skiby, który nie miał już problemów z umieszczeniem piłki w pustej bramce. Rywale chcieli szybko odpowiedzieć i mieli na to szansę chwilę później, ale szarżującego Szymona Nowickiego faulował tuż przed polem karnym Domoń, czym zażegnał niebezpieczeństwo, bowiem rzut wolny nie zagroził bramce Górnika. Chwilę później zawodnicy Niwy stanęli przed najlepszą okazją do zdobycia bramki. Po dośrodkowaniu z głębi pola, do piłki na siódmym metrze doszedł niepilnowany Piskorek i ku zdziwieniu graczy Górnika nie był w tym momencie na spalonym. Napastnik gości nie potrafił jednak i w tej sytuacji skierować piłki do bramki i pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Górnika. 

Druga odsłona rozpoczęła się od mocnego, choć niecelnego strzału na bramkę w wykonaniu Dariusza Mielca. W odpowiedzi przyjezdni stworzyli stuprocentową okazję do wyrównania. Po dośrodkowaniu z prawej strony, błąd popełnił Wałach, który nie utrzymał piłki w rękach, ale z prezentu ponownie nie skorzystał Piskorek, który nie trafił w światło bramki z kilku metrów. Zmarnowana sytuacja mogła się zemścić trzy minuty później, kiedy w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Rudzik i zdecydował się na lobowanie wychodzącego z bramki A.Kuźmy. Piłka, wydawało się nieuchronnie zmierza do bramki, ale ostatecznie wylądowała tylko na słupku. Gospodarze mogli prowadzić 2:0, a zamiast tego w 61 minucie rozpoczął się ich dramat. W tej właśnie minucie doszło do bardzo groźnie wyglądającego starcia w polu karnym pomiędzy Wałachem, a napastnikiem gości Mariuszem Piskorkiem. Zawodnicy zderzyli się ze sobą gdy bramkarz Górnika próbował ratować swój zespół w sytuacji sam na sam. Atmosfera na boisku zrobiła się w tym momencie bardzo napięta, bowiem goście mocno protestowali uważając, że należał im się rzut karny, natomiast służby medyczne przez kilka minut udziały pomocy bramkarzowi gospodarzy. Ostatecznie Jakub Wałach został odwieziony do szpitala z podejrzeniem złamania nosa i kości jarzmowej. To zdarzenie źle wpłynęło na zawodników Górnika, którzy widocznie rozkojarzeni popełniali proste błędy w obronie, w efekcie czego chwilę po wznowieniu gry w sytuacji jeden na jeden, z rezerwowym Sekułą, znalazł się Przemysław Tlałka i doprowadził do remisu. Po dwóch minutach goście zdobyli drugą bramkę. Tym razem żaden z obrońców Górnika nie wybił piłki wrzuconej z autu i ta trafiła na głowę Piskorka, który po wielu próbach w końcu wpisał się na listę strzelców. W ciągu kilku minut górnicy stracili podstawowego bramkarza a z wyniku 1:0 zrobiło się 1:2. Podopieczni Piotra Klimczyka nie podłamali się jednak i dążyli do zdobycia bramki wyrównującej. Szczęścia próbowali między innymi Guzik oraz D.Kuźma, ale z ich strzałami radził sobie bramkarz Niwy, a w 82 minucie przyjezdni rozstrzygnęli losy meczu. Piłkę przed polem karnym otrzymał Swarzyński i płaskim strzałem pokonał Sekułę. Mimo, że w końcówce Górnik starał się chociaż zmniejszyć rozmiary porażki to ostatecznie nie udało im się stworzyć dogodnej ku temu okazji i mecz zakończył się zwycięstwem Niwy 3:1.

- Zwycięstwo 3:1, którego szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się, tym bardziej, że do przerwy przegrywaliśmy 1:0. Zawodnicy na szczęście wierzyli w siebie i walczyli do końca. Zwycięstwo bardzo nas cieszy bo to chyba pierwsza porażka Górnika na swoim stadionie, ale wydaje mi się, że wygraliśmy zasłużenie. Już do przerwy mieliśmy trzy sytuacje, których nie wykorzystaliśmy, a Górnik stworzył jedną, po naszym błędzie i od razu strzelił nam bramkę. Cieszymy się tym bardziej, że w środę przegraliśmy z Sołą przez co uciekły nam punkty więc te dzisiejsze są bardzo cenne. Trener Niwy, Andrzej Tomala odniósł się też do kontrowersyjnej sytuacji z 61 minuty, kiedy goście uważali, że należał im się rzut karny: - Wydaje mi się, że powinien być rzut karny, ale z drugiej strony bramkarz w piłkę też trafił. Nie chcę mieć pretensji do sędzi, taka była jej decyzja, że nie było faulu. Ja bym pewnie podyktował karnego, ale stuprocentowo pewny też nie jestem - zakończył trener gości. 

- Co można powiedzieć po takim meczu, kiedy wygrywamy 1:0 do przerwy a potem przegrywamy 1:3. Bardzo żałuję, że przegraliśmy tutaj, u siebie bo gramy dla tych wszystkich kibiców, którzy przychodzą na mecz, a dzisiaj było ich sporo. Na wynik rzutuje ta sytuacja kiedy prowadziliśmy 1:0 i tracimy bramkarza. W tym momencie zastanawialiśmy się jeszcze co stało się z Kubą Wałachem a nagle tracimy dwie bramki, w dwie minuty. Także na pewno ta sytuacja z Kubą wpłynęła na to co się stało. Wcześniej mieliśmy swoją szansę kiedy Szymon (Rudzik) lobował bramkarza i wszystkim już wydawało się, że piłka wpadnie do bramki a ona odbiła się od słupka. Szkoda, ale od wyniku meczu w tym momencie ważniejsze jest zdrowie Kuby, który prawdopodobnie ma złamany nos i kość jarzmową, mamy nadzieję, że wszystko będzie ok i wróci szybko do zdrowia bo to jest dzisiaj najważniejsze - podsumował trener Górnika, Piotr Klimczyk

Dzień po meczu krótkiego komentarza na temat sytuacji z 61 minuty udzielił też kontuzjowany Jakub Wałach- W nocy wróciłem ze szpitala, gdzie stwierdzono złamanie kości jarzmowej z przemieszczeniem. Po zejściu obrzęku czeka mnie zabieg. Niestety czeka mnie też dłuższa przerwa w grze, ale mam nadzieje, że wszystko pójdzie dobrze i na nowy sezon będę już zdrowy. Teraz czuję się już trochę lepiej niż wczoraj, ale w dalszym ciągu jestem na lekach przeciwbólowych. Zawodnik ocenił też całą sytuację ze swojej perspektywy: - Wydaje mi się, że to ja byłem faulowany bo rzuciłem się na piłkę i gdyby nie wpadł na mnie rywal to utrzymałbym piłkę w rękach. Mogę się jednak mylić.



Źródło: www.futbol.malopolska.pl

 


  • Komentarzy [2]
  • czytano: [568]
 

autor: ~Anonim 2013-05-27 07:50:43

avatar Co to w ogóle znaczy, że niedość że wrzuta z wynikiem meczu po ponad 2 dniach od meczu a do tego nadal nie wiecie co z Wałachem? 5 dni go będą badać? Tego samego dnia było wiadomo już co, a tu u Was dalej podejrzenia!!!! Kuba, wracaj do zdrowia!!


autor: ~anonim 2013-05-27 10:15:44

avatar jak jestes jebniety to nie komentuj. na samym dole masz wypowiedz kuby wiec proponuje nauczyć się czytać do końca.


Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Ankiety

Jakie cele na nowy sezon?

Znajdź nas na FB